Użytkownik "Barnim" <barnim.pomor...@baltyk.pl> napisał w
wiadomości
kolejne kilkanaście
> w budowie lub właśnie projektowanych) odmieniła panoramę
> stolicy na dobre.
> Proponuję żeby Warszawiacy, jeżeli już tak bardzo lubią lewiznę
> i kolegów Pawła Piskorskiego, sami sobie zbudowali drugą i trzecią
> nitkę metra. Ani złotówki więcej z budżetu państwa dla Warszawy.
> Także unijne pieniądze powinny wędrować w miejsca bardziej
> potrzebujące europejskiej pomocy niż Warszawa, np. do Lublina.
> Myślę, że zamiast drugiej linii metra w Warszawie, Polska bardziej
> skorzysta na budowie 160 km autostrady Lublin - Warszawa(A2).
> Dobrze by było, aby ktoś uświadomił Warszawiaków jeszcze przed
> kolejną rundą, jakie efekty przyniosą ich preferencji wyborcze
> w ciągu najbliższych 4 lat, albo i dłużej.
> Gdyż fakty są takie, że PKB na głowę Warszawy jest większe niż
> greckie czy portugalskie i doprawdy nie ma żadnego powodu
> tracić unijnych ani budżetowych pieniędzy na to zamożne miasto.
==================================
Ja jestem akurat warszawiakiem. I to nie z nadania sprzed trzech lat, czy
jednopokoleniowego awansu. Mniejsza zresztą... Rzecz w tym, ze nie cierpię
lewactwa, talmudycznej pokrętności i zmiennych nastrojów ludzi, którzy
dzisiaj mają się za warszawiaków, ale w każdym dobrym towarzystwie uznano
by
ich za nieproszonych gości. I niestety jako warszawiak tak samookreślony
musze przyznac ci rację. Dość mostów, na których bogaca się późniejsi
właściciele lasów, vide Piskorski. Dość mostów donikąd! Dość zresztą
całej
jego złodziejskiej kompanii, z niepełnosprawną intelektualnie na czele.
Tak,
bardziej przydała by nam się dowolna autostrada odciążająca miasto, niz
metro po Hutę Warszawa czy do Łomianek. Uważasz że najlepsza ta do
Lublina?
OK, niechaj i tak będzie, pod warunkiem definitywnego rozwiązania kwestii
prawdziwej A-2 (bo do Lublina to raczej jakaś nieparzysta numeracja?). Czy
jesteśmy miastem zamoznym? Sądzę, że jesteśmy. Nie tak bardzo jakbyśmy
chcieli - ale jednak. Prawdziwym problemem nie jest jednak zamozność
statystyczna. Jest nim rozwartość nozyc pomiędzy "przecietnie
zarabiającym"
i tym własnie "zamoznym". I to jeszcze, że zły pieniądz wypiera
u nas dobry
pieniądz: gówniany świeżo wzbogacony przedsiębiorca z awansu wybierze do
pracy kilku swoich kolesiów ze wsi, zapłaci im jedną trzecią warszawskiej
pensji, każe mieszkać po czterech w wynajętym pokoju i udawać, że już
nie
muszą jechac na zmywak do Wielkiej Brytanii. To za kilka lata wróci tak
potężną falą, że dupki uprawiające podobną praktykę nie pozbierają
się ze
zgrozy. PO i lewactwo nie rozwiążą tego problemu. Aktywizacja innych
ośrodków TAK. Bo zagubionym w naszej dżungli zapuka wreszcie do głowy
myśl,
że te same pieniadze zarobią u siebie, na miejscu, mieszkając godniej i
dojeżdżając krócej, nie wspomnę o jednak tańszym "życiu". Czy
poza Warszawą
kradną? Ależ oczywiście! Tyle że łatwiej to zauważyć, wyłapac itd.
Zreszta
to juz nie będą wówczas moje problemy.
C.